Firlej, ul. Grabiszyńska 56, Wrocław
Wernisaż w piątek, 24 lutego o godzinie 18:00, wystawa czynna do 19 marca 2012

dch-firlej-400

Zmieniają się czasy, zmieniają się obyczaje. Tabu upadają, naruszamy je, obalamy -
jedno za drugim. Duże skupiska ludzi - miasta, zdają się temu szczególnie sprzyjać.
Im więcej nas i im nam ciaśniej, tym bardziej anonimowo się czujemy i mniej jesteśmy
gotowi by zważać na to, co wypada, a co nie.
Czy poprawianie makijażu lub wręcz robienie go od podstaw w miejscach publicznych
jest w złym czy dobrym tonie? Czy jest wyrazem braku manier, prostactwa, czy raczej
kobiecej odwagi, niezależności i ekonomicznego gospodarowania czasem?
Głosy w dyskusji są, jak można się domyślać, zróżnicowane. W japońskim metrze
nakładanie makijażu uznane zostało za drażniące, podobnie jak głośne słuchanie
muzyki, picie alkoholu czy śmiecenie, a w wagonach rozwieszone zostały plakaty
nakłaniające kobiety do zaprzestania tej czynności pod hasłem „zrób to w domu“.
Jednak dla wielu kobiet - i ten argument słyszeć będziemy często - jest to znaczna
oszczędność czasu, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie czas dziennie spędzany
w środkach publicznego transportu  liczy się w godzinach.
Jest to element wielkomiejskiego stylu życia: nie mam czasu gotować - zjem na mieście;
nie mam czasu pójść na zakupy - zamówię potrzebne mi rzeczy on-line; nie mam czasu
zrobić rano makijażu - zrobię w drodze do pracy, czy będzie to w autobusie, pociągu,
czy metrze. Podczas gdy w dużych aglomeracjach z problemem zdążono się nieco
oswoić, a oprócz głosów za i przeciw można już nawet znaleźć porady specjalistów
na temat, jak w podobnych warunkach najsprawniej i w najmniej drażniący sposób
wykonać makijaż, w mniejszych miastach problem ten jest czymś nowym i dość
szokującym. Czy możemy sobie wyobrazić, iż siedząc w tramwaju pewnego pięknego
poranku na przeciw nas usiądzie pani, wyjmie kosmetyczkę i nie zważając na nic
zacznie przedstawienie - krem, podkład, korektor, puder, róż…?
Damian Chrobak od roku dokumentuje tego typu zmagania w londyńskim metrze.
Fotograf znany z tego, że preferuje fotografię tzw. tradycyjną, analogową, prezentuje
tu serię wykonaną przy użyciu aplikacji Hipstamatic na telefonie iPhone.
Czy jest to przewrotny gest artysty, który - jak i jego (nieświadome swej roli) modelki -
idzie, przynajmniej w tej jednej serii, z duchem postępu? W końcu fotografowanie
telefonem komórkowym jest domeną naszych czasów, w podobny sposób,
jak malowanie się kobiet w środkach publicznego transportu. dch-makeup-960

Damian Chrobak pochodzi z Jastrzębia Zdroju, od 2004 roku mieszka w Londynie. Studiował na Akademii Fotografii w Warszawie. Ukończył również kurs Black & White Photography
na University of the Arts London. W styczniu 2010 został członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików. Jest pomysłodawcą i współzałożycielem grupy fotograficznej un-posed.
Prowadzi zajęcia z fotografii dla STP (Stowarzyszenie Techników Polskich) w Londynie oraz zajęcia praktyczne z fotografii ulicznej w Studium ZPAF w Warszawie.
Poza licznymi wystawami w Polsce i w Europie, jego zdjęcia wystawione były podczas London Street Photography Festival w ramach wystawy "Polish Perspectives".
Strona internetowa autora
Żródło: www.firlej.wroc.pl