Galeria Muzeum Stanisława Staszica, ul. Browarna 18, Piła
Otwarcie wystawy w piątek 24 lutego o godz. 18:00, czynna do 15 marca 2012.
Fotograficzne wyprawy - spotkanie z dr Januszem Oleksą w sobotę 25 lutego o godz. 10:30
Kurator Galerii: Wojciech Beszterda.

jo-gms-projekt1-460Wystawa fotografii Janusza Oleksy - Projekt Svalbard, część 1, „Miejsce”
to najnowszy projekt Autora, który ma swoją premierę w Galerii Muzeum St. Staszica.
Jest to świetnie zrealizowana fotograficzna opowieść o Spitsbergenie.
Zdjęcia zrobione tam przez  Janusza Oleksę są znakomitym przykładem i dowodem
na to, że fotograficzny dokument nie musi wcale być szablonowy, nudny czy banalny,
a może stać się bardzo osobistą, wnikliwą i twórczą analizą zastanej rzeczywistości.
Spotkanie z dr Januszem Oleksą będzie Ilustrowaną zdjęciami opowieścią Autora
o swoich licznych podróżach po Polsce i świecie.
Dr Janusz Oleksa (artysta grafik i fotograf) jest wykładowcą Uniwersytetu
Artystycznego w Poznaniu, prowadzącym jedną z Pracowni Fotografii na Wydziale
Komunikacji Multimedialnej.
Spotkanie może także być (szczególnie dla młodzieży)  znakomitą okazją do rozmowy
na temat edukacji artystycznej (np. co i jak przygotować na egzaminy wstępne do
uczelni artystycznej, itd.). Wszystkich fotograficznych podróżników oraz  młodzież
licealną zainteresowaną nauką fotografii organizatorzy gorąco zachęcają do udziału
w tych wydarzeniach.
janusz-oleksa-250

Janusz Oleksa urodził się w 1965 roku.
Od 1989 związany jest z Akademią
Sztuk Pięknych w Poznaniu, najpierw
jako student (jeszcze w Państwowej
Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych),
obecnie już na Uniwersytecie
Artystycznym jest zatrudniony
w Katedrze Fotografii jako kierownik
I Pracowni Fotografii.

Od wielu lat jedną z form pracy
Janusza Oleksy ze studentami
są wyjazdowe plenery fotograficzne
związane z poznawaniem miejsc
odmiennych od codziennej,
otaczającej nas rzeczywistości.

Oleksa zbiera również indywidualnie doświadczenia z miejsc „bardziej odległych”.
Projekt Svalbard jest pierwszą częścią i pierwszą próbą rozważań o odmienności takich zakątków. Powstał podczas zeszłorocznego pobytu na Spitsbergenie.
Ostatnie ważniejsze prezentacje i wystawy: Prezentacja Fotografii Polskiej „Katalog”, Dania ; Polska Fotografia Cyfrowa, Warszawa ; Poza Bromem, Koszalin ;
Krąg Fotografii, Poznań ; Salon Voila, Wałbrzych ; Foto-Medium-Art, Wrocław, Wojnowice ; Miejsca Wspólne, Berlin, Opava, Poznań ; Pochwała Różnicy, Łódź.  jo-projekt-960

Już przy pierwszym oglądzie fotografii, zrealizowanych przez Janusza Oleksę w surowym pejzażu Spitsbergenu, zauważa się brak ludzi. Wśród wzgórz, w sąsiedztwie wód
Morza Arktycznego pobudowano domy, stacje badawcze, kopalnie, w których obok węgla kamiennego wydobywa się też inne minerały, ale miejsca te wydają się opuszczone.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę trudne warunki życia na tej największej norweskiej wyspie, położonej ponad tysiąc kilometrów za kołem polarnym.
Spitsbergen jednak nie został opuszczony: zamieszkuje go około 3 tysiące ludzi. Najwięcej, bo ponad 2 tysiące żyje w mieście Longyearbyen - nieformalnej stolicy
archipelagu Svalbard, którego największą wyspą jest właśnie Spitsbergen.
Przypatrując się zdjęciom, wyczuwam atmosferę podobną do tej, jaką poznałem będąc w najniżej położonym mieście na ziemi - Ushuaia. Na Tierra del Fuego miałem
wrażenie, że niebo znajduje się nisko nad ziemią i dla ludzi nie ma tam zbyt wiele miejsca. Mieszkańcy to z pewnością odporni na wszelkie trudy twardziele.
Do osiedlania się na takich terenach skłaniała człowieka na ogół jedna rzecz: występujące bogactwa naturalne. Tak było w przypadku Longyearbyen, Ziemię Ognistą
ograbiano zaś głównie z jej gęstych i zdrowych lasów. Pracowali tam skazani przez rząd Argentyny więźniowie, a kolonia karna w końcu zapoczątkowała rozwój miasta.
Wiązało się to niestety ze śmiercią rdzennych jej mieszkańców. Podobnie rodziła się „biała” Australia…
Prezentowane fotografie Janusza Oleksy stanowią pierwszą z trzech części opowieść o Spitsbergenie: Miejsce. Autor skupił się na skonfrontowaniu natury z wytworami człowieka.
Natychmiast zauważalna jest jedna rzecz: w surowym klimacie ludzie zdają się bardziej praktyczni, co odzwierciedla się właśnie w otoczeniu, jakie wokół siebie organizują.
Brak ozdobników, które miałyby cieszyć oko, skłaniać do estetycznej zadumy. To w bezpiecznych, umiarkowanych klimatycznie krainach Europy przez wieki mogły powstawać
różnorodne style w architekturze i sztuce. Żyjący w „normalnych” warunkach atmosferycznych mogą „smakować” świat. Ludzie, którzy egzystują w tak trudnych miejscach,
nie mają zbyt wiele możliwości na przyjemności, zabawianie się detalami, cyzelowanie ozdobników - cokolwiek one znaczą. Jest tam tylko konieczność, urozmaicona
oszczędnym kolorem fasad i dachów.
W takim miejscu, gdzie czas zdaje się płynąć wolniej, gdzie brak typowego miejskiego zgiełku, artysta mógł skupić się na swoim warsztacie i precyzyjnie przygotować do każdej
kompozycji. W otoczeniu surowej, dominującej przyrody ślady ludzkiej bytności w formie czy to zabudowań czy kopalnianych urządzeń są jak znaki. Janusz Oleksa wspaniale
zapoznaje nas z tym światem, perfekcyjnie komponując swoje fotografie, które oddają panujący w takich miejscach klimat. Właśnie jak znaki odczytuję jego kompozycje: czasem
jest to przycupnięty jakby na chwilę niewielki, centralnie sfotografowany budynek o spadzistym dachu, przypominający kościół, z przytłaczającą, złowrogą górą z tyłu, innym razem
fragment muru, tworzący wraz z niebem oraz powierzchnią wody abstrakcyjny niemal obraz. W tej serii Miejsc dominują właśnie takie dwa rodzaje kompozycji.
Pozostałe części projektu mają przedstawiać Ludzi oraz Impresje związane z podróżą na Spitsbergen. Po obejrzeniu pierwszej serii, która jawi mi się jako konkretny,
zamknięty cykl, jestem bardzo ciekaw kolejnych. Choć nie lubię zimna, bardzo chciałbym usiąść nad brzegiem morza w Longyearbyen i nabrać głęboko powietrza.
prof. Sławomir Brzoska