Z wielkim smutkiem przekazujemy tę informację.
Eugeniusz Haneman zmarł w wieku ponad 96 lat w Borzęcinie k. Warszawy
Członek Okręgu Łódzkiego ZPAF, operator filmowy i wykladowca Szkoły Filmowej w Łodzi.
Wielka postać polskiej fotografii artystycznej, choć znany głównie z dokumentacji Powstania Warszawskiego.
Uroczystości pogrzebowe odbędą się w środę 22 stycznia 2014 o godz.12:30
w kaplicy cmentarza Ewangelicko-Augsburskiego przy ul. Młynarskiej 54/56 w Warszawie.

E-Haneman-420

Eugeniusz Haneman - urodzony w 1917 roku w Warszawie
- fotografował od początku lat 30. ubiegłego wieku, kiedy uzyskał
wykształcenie fotograficzne i rozpoczął pracę w tej profesji.
W czasie Powstania Warszawskiego był fotoreporterem
Delegatury Rządu na Kraj. Po wojnie pracował jako operator
Polskiej Kroniki Filmowej, był wykładowcą w Instytucie Filmowym
w Krakowie i Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej
i Teatralnej w Łodzi (w latach 1953-2005).
Był członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików
z najdłuższą przynależnością (od lipca1947 - legitymacja nr 25),
związanym szczególnie ze środowiskiem łódzkim.
Od 1950 roku należał do Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego,
a w 1998 został jego Członkiem Honorowym. W roku 2013
jego imię nadano Galerii ŁTF przy ul. Piotrkowskiej w Łodzi.
Uczestnik ponad 170 wystaw i konkursów krajowych
i międzynarodowych, a także wielu wystaw indywidualnych
eksponowanych w kraju i za granicą. Jego prace reprodukowane
były w niezliczonych publikacjach, a fotografie z czasów wojny
znajdują się w zbiorach Muzeum Powstania Warszawskiego.
Wielokrotnie nagradzany i odznaczany.
Ze względu na swe wybitne życiowe osiągnięcia uhonorowany
m.in.: Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i Warszawskim
Krzyżem Powstańczym, Medalem Jana Bułhaka nadanym przez ZPAF,
Medalem 150-lecia fotografii, tytułem A.FIAP - Światowej Federacji
Sztuki Fotograficznej, Złotą Odznaką Federacji Amatorskich
Stowarzyszeń Fotograficznych w Polsce, Medalem za zasługi dla PWSFTviT w Łodzi, Złotymi Skrzydłami - statuetką od Towarzystwa Przyjaciół Łodzi oraz srebrnym
medalem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".

Otrzymaliśmy z Okręgu Łódzkiego życiorys Eugeniusza Hanemana, spisany przez niego w 2007 roku, który zamieszczamy w całości:
Urodziłem się w Warszawie w 1917 roku, równo 90 lat temu. Już jako kilkuletni chłopak uległem fascynacji fotografią, a mówiąc dokładnie fascynacji sprzętem fotograficznym,
czyli mieszkowym aparatem marki Fos, należącym do ojca. Pod koniec lat 20-tych dostałem swój pierwszy aparat – skrzynkowy kliszak formatu 6x9 cm. Zacząłem sam
wykonywać odbitki, wykorzystując do tego tak zwany papier dzienny. Z tamtych czasów zachowało się tylko jedno zdjęcie, zatem początki nie były chyba zbyt udane.
Świadomie zacząłem fotografować około 1931 roku Latem jeździłem nad morze, zimą do Zakopanego i stąd pojawiło się zainteresowanie krajobrazem. Wiedzę czerpałem
z pism: Fotograf Polski, Nowości Fotograficzne oraz z książek Cypriana i Bułhaka. Po ukończeniu gimnazjum trafiłem do szkoły mierniczej, skąd szybko uciekłem do liceum fotograficznego, gdzie głównym wykładowcą był Marian Dederko. Dederko doceniał moje starania i powtarzał, że na pewno będę „wisiał” na wystawach. Przeżyłem w tej
szkole dwa lata pod okiem znakomitych pedagogów i ukończyłem ją z nagrodą. Gdy przyszła wojna miałem już fach.
W czasie okupacji zostałem zaangażowany do zakładu Portret przy kawie. Była to kawiarnia, w ramach której działali dwaj artyści – malarz i fotograf. Fotografem byłem ja.
Dowiedział się o mnie Szczęsny Rostkowski i w 1941 roku zostałem zatrudniony w jego atelier Van Dyck w Alejach Jerozolimskich. Zakład miał ekskluzywny charakter,
a fotografowały się w nim głównie panie. Praca w tym studiu pozwoliła mi opanować sztukę portretu.
Wkrótce po wybuchu Powstania Warszawskiego spotkałem właścicieli kawiarni Portret przy kawie. Byli głęboko w konspiracji i skierowali mnie do Delegatury Rządu.
Tam poznałem pana Kazimierza Gregiera, właściciela największej firmy fotograficznej w Polsce. Dostałem od niego składany aparat i skierowano mnie do Sylwestra Brauna pseudonim Kris.  I tak zostałem fotoreporterem Powstania. Zdjęcia 18x24 cm oddawaliśmy Delegaturze, gdzie powstawały gazetki ścienne. W ten sposób informowaliśmy warszawiaków, co dzieje się w mieście. Po Powstaniu udało mi się dostać do Krakowa. Tam niejako zakończył się epizod powstańczy – oto na rynku spotkałem Kazimierza
Gregiera, któremu oddałem pożyczony aparat.
Po podreperowaniu zdrowia wróciłem do Ursusa, gdzie miałem rodzinę. W styczniu Niemcy uciekli i zjawili się polscy żołnierze. W domu miałem aparat oraz trochę filmów.
Żołnierze chcieli mieć pamiątkowe zdjęcia, więc była szansa na niewielki zarobek. Nie było to jednak zbyt pewne źródło dochodów.
Wtedy dowiedziałem się, o powstającym w Łodzi przemyśle filmowym. Na ulicy Narutowicza odnalazłem Film Polski i spotkałem Antoniego Bohdziewicza – szefa fotografów Powstania. Poszliśmy do Aleksandra Forda na ulicę Targową, a on skierował mnie do pracy w filmie o dzieciach wywiezionych przed Powstaniem z Warszawy.
Byłem w tej
produkcji asystentem operatora. Tak zaczął się epizod filmowy. Wkrótce trafiłem do Krakowa jako operator Polskiej Kroniki Filmowej. Po pewnym czasie
Bohdziewicz
skierował mnie do Instytutu Filmowego w Krakowie, gdzie byłem wykładowcą fotografii i jednocześnie operatorem. Wtedy pracowałem przy filmie o Wieliczce,
który został
później nagrodzony w Cannes. Po likwidacji Instytutu wróciłem do Łodzi. Początkowo pracowałem przy filmach animowanych, a potem oświatowych.
Ciepło wspominam
pracę z Zenonem Wasilewskim. Wspólnie zrobiliśmy, nagrodzony w Cannes, pełnometrażowy, animowany film dla dzieci Za króla Krakusa.
Wreszcie przeniosłem się do
Szkoły Filmowej, gdzie początkowo byłem asystentem na Wydziale Operatorskim, a później, z profesorem Pękosławskim, działałem
w Zakładzie Fotografii. Pracowałem
w łódzkiej Filmówce od 1953 do 2005 roku, czyli całe 52 lata. W 1947 roku, dzięki mojemu dawnemu nauczycielowi Marianowi Dederce
zostałem przyjęty do właśnie powstałego Związku Polskich Artystów Fotografików.
Przyjmował mnie sam Jan Bułhak, a ja zostałem najmłodszym członkiem Związku.
Teraz, 60 lat później jestem zapewne najstarszym żyjącym członkiem ZPAF
z legitymacją nr 25.

Wspomnienia publikują dziś media, np. Łódzka Gazeta.pl , Newsweek Polska , warto zobaczyć raz jeszcze film w TVP Historia ...